Dzisiaj mieliśmy iść na obiad gdzieś na miasto, ale wstaliśmy dość późno i ostatecznie odechciało nam się wychodzić. Musiałam więc na szybko wymyślić jakiś obiad. Miałam wiązkę trawy cytrynowej, więc w głowie pojawiła się myśl, że może by zrobić tajskie szaszłyki? Piersi z kurczaka niestety nie miałam, więc zastąpiłam ją mielonym mięsem - też wyszły, i to bardzo dobre! Przepis wyszperałam na blogu Trzy posiłki dziennie.
- 700 g mielonego mięsa drobiowego
- 3 ząbki czosnku
- około 2 cm imbiru
- 2 czerwone papryczki chilli (użyłam suszonych)
- 2 łyżki posiekanej fioletowej bazylii (lepiej użyć tajskiej)
- 2 łyżki posiekanej kolendry
- 2 łyżeczki drobno posiekanej trawy cytrynowej
- 2 drobno posiekane liście limonki kaffir
- 2 łyżki sosu rybnego
- 1 łyżeczka brązowego cukru
- 1 łyżka kurkumy
- 1 żółtko
- 6 łodyżek trawy cytrynowej
Czosnek, chilli i imbir siekamy bardzo drobno, a następnie rozcieramy w moździerzu na pastę. Dodajemy pozostałe składniki, czyli: bazylię, kolendrę, posiekaną trawę cytrynową, kaffir, sos rybny, brązowy cukier i kurkumę. Wszystko dokładnie ucieramy i razem z żółtkiem dodajemy do mięsa - całość mieszamy. Łodyżki trawy cytrynowej nacinamy na końcach i zgniatamy, żeby uwolnić aromaty. Mięso dzielimy na 6 równych części i każdą porcję obklejamy wokół trawy cytrynowej. Tak przygotowane szaszłyki wkładamy na co najmniej godzinę do lodówki, żeby smaki się przegryzły. Szaszłyki grillujemy na rozgrzanym grillu po okolo 10 minut z każdej strony. Podajemy z ryżem.
Drogi Czytelniku, jeśli wykorzystałeś ten przepis, zapraszam Cię
do przesłania zdjęcia szaszłyków na adres mailowy: anna.m.loska@gmail.com.
Zdjęcie zostanie dołączone do albumu na Facebooku z potrawami wykonanymi przez Czytelników.