Wieśniaczka w welonie czyli tilslørte bondepiker

Wczoraj w Norwegii był ostatni dzień wakacji. I był to chyba najcieplejszy dzień od początku czerwca, słońce, niebo praktycznie bez żadnej chmurki i temperatura ponad 26 stopni C. Jak na Norwegię to po prostu tropiki! Wykorzystaliśmy więc wczorajszy dzień na jednodniową wycieczkę do Drøbak - małego miasteczka z uroczymi drewnianymi domami i krętymi uliczkami, położonego w najwęższym miejscu Oslofjorden. Spędziliśmy miło dzień: i pozwiedzaliśmy, i poleżeliśmy na plaży, a Krzysiek nawet zaliczył kąpiel w Oslofjorden. Po wczorajszych upałach dzisiaj w Oslo było zimno i deszczowo. To pewnie dlatego, żeby dzieciakom nie było żal, że muszą już iść do szkoły :) Na taki szary i mokry dzień jak dzisiaj postanowiłam przygotować deser, bo przecież nic lepiej nie poprawia humoru niż słodkie co nieco. Tilslørte bondepiker to norweski deser z warstwami jabłek, cynamonowej kruszonki i bitej śmietany. Jego nazwę dosłownie można przetłumaczyć jako wieśniaczka w welonie. O deserze tym dowiedziałam się z naszego przewodnika po Norwegii, a że i jego nazwa i zdjęcie mnie zachwyciło, to postanowiłam go przygotować. Po pierwszym kęsie na mojej twarzy zagościł szeroki uśmiech. Taki prosty deser, a jaki pyszny! W końcu nie od dziś wiadomo, że kwintesencja smaku kryje się w prostocie składników :)




  • 350 ml musu jabłkowego z małymi kawałkami jabłek
  • 7-8 łyżek bułki tartej
  • 3 łyżki cukru
  • 2 łyżki cynamonu
  • 1 łyżka masła
  • bita śmietana


Jabłka kroimy na małe kawałki i gotujemy, tak by powstał mus z małymi kawałkami miękkich jabłek. Można również skorzystać z gotowych już musów dostępnych w sklepach. Ja użyłam musu bez dodatku cukru, bo lekko kwaśne jabłka idealnie komponowały się z pozostałymi słodkimi elementami deseru. Ale oczywiście jeśli chcecie to możecie mus posłodzić. Zamiast bułki tartej użyłam pokruszonych kromek chrupkiego pieczywa, ale w sumie na jedno przecież wyszło. Bułkę tartą mieszamy z cukrem i cynamonem, przekładamy na rozgrzaną patelnię, dodajemy masło i całość chwilę podsmażamy, tak by bułka zbrązowiała. Powinna się utworzyć taka jakby kruszonka. Kruszonkę odstawiamy do wystudzenia, a następnie układamy w wysokich szklankach lub pucharkach kolejno warstwę musu jabłkowego, warstwę kruszonki i warstwę bitej śmietany itd. Można utworzyć więcej cienkich warstw lub tak jak ja kilka grubszych. Musze Wam się przyznać, że skorzystałam z bitej śmietany w spray'u, bo nie mam tu miksera ani nawet ręcznej trzepaczki więc nie miałabym jak ubić kremówki. Gotowa bita śmietana nie była zła, ale jednak wolę taką ubijaną w domu. Niemniej deser wyszedł rewelacyjny! Prosty w wykonaniu, pięknie wygląda i do tego jeszcze świetnie smakuje. Po prostu deser marzeń :)






7 komentarze:

  1. Świetny pomysł! Narobiłam w tym roku mnóstwo musu jabłkowego, już wiem do czego między innymi go wykorzystam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. niesamowita nazwa a deser bardzo apetyczny

    OdpowiedzUsuń
  3. faktycznie pięknie wygląda, a nazwa bardzo intryguje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. wow to już wiem co będzie na następnym babskim wieczorze:D:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy pomysł z tą bułką tartą ! ;))

    OdpowiedzUsuń

 

MAŁOPOLSKI APETYT

AGREGATORY

Durszlak.pl

Archiwum