Berlin na talerzu


Jeden z lipcowych weekendów spędziliśmy w Berlinie. Udało się też wyskoczyć na jeden dzień do Poczdamu. Jaki jest Berlin? Na pewno nie zaliczę Berlina do grupy najładniejszych europejskich stolic, ale zdecydowanie warto odwiedzić to miasto. Stolica Niemiec to świadek historii, zarówno tej dawnej, jak i najnowszej. To również tętniąca życiem wielokulturowa metropolia. Pozostałości Muru Berlińskiego, Brama Brandenburska, Checkpoint Charlie, Katedra Berlińska i Wyspa Muzeów, spacer nad Szprewą... To wszystko trzeba zobaczyć chociaż raz w życiu :)




A w przerwach w zwiedzaniu trzeba też coś jeść. Berlin zachwyci miłośników podróży pod znakiem kulinariów. Podobno w stolicy Niemiec oferty restauracji i barów należą do najbogatszych i najbardziej zróżnicowanych na świecie. Aż 13 berlińskich lokali otrzymało gwiazdkę Michelin! W Berlinie zjemy zarówno tradycyjne niemieckie potrawy, jak i wymyślne dania zgodne z najnowszymi trendami oraz potrawy z kuchni całego świata. Ja jednak skupiłam się na tym co typowo berlińskie.




Typowa niemiecka przekąska to kiełbaska, serwowana zarówno na zimno, jak i na gorąco. Berlińską odmianą tej przekąski jest Currywurst. Jest to grillowana lub pieczona kiełbaska podawana z pomidorowym sosem obficie doprawiona curry. Historia takiego sposobu podania kiełbaski sięga lat 40. XX wieku, a jego autorką jest podobno Herty Heuwer. Chociaż w Niemczech jest podobno aż 1,5 tysiąca rodzajów kiełbasy, to właśnie Currywurst zyskała wyjątkowy, kultowy status - w Berlinie istnieje nawet muzeum upamiętniające dzieje tej przekąski (Currywurst Museum). Lokale i budki serwujące ten przysmak znajdziemy w stolicy Niemiec niemalże na każdym kroku.  Danie to jest najczęściej serwowane ze świeżym pieczywem lub frytkami. Czy nam smakowało? Bardzo!!! Jak będziecie w Berlinie to koniecznie spróbujcie :)





Jak już jesteśmy przy kiełbaskach, to warto wspomnieć o oryginalnym sposobie ich serwowania, który można zaobserwować w okolicy Alexanderplatz. Spotkamy tam sprzedawców, którzy są wyposażeni w coś w rodzaju przenośnego grilla, który niosą przed sobą, a na plecach mają butlę z gazem, która zasila grill. Nad sobą mają jeszcze parasol chroniący od deszczu lub dużego słońca. Pierwszy raz spotkaliśmy się z takim wynalazkiem.




Drugą kultową berlińską potrawą jest Döner kebab. Tak, nie przewidzieliście się, ani ja się nie pomyliłam! Chociaż kebab kojarzy nam się z kuchnią bliskowschodnią, to w takiej formie, w jakiej znany jest w Europie, powstał właśnie w Berlinie. Turecki imigrant Mehmet Aygün w 1971 roku otworzył lokal, w którym jako pierwszy sprzedawał słynne mięso w bułce. Sądząc po popularności, danie to można jak najbardziej uznać za typową berlińską potrawę. Döner kebab, tak jak i currywurst, spotkamy praktycznie na co drugiej, jeśli nie nie każdej ulicy Berlina. Zamówiłam tradycyjny kebab - był bardzo smaczny, z dużą ilością mięsa. Nie to co w Krakowie, że mięsa jest kilka kawałków, a reszta to dodatki - w kebabie, który jadłam w Berlinie zdecydowanie mięsa było najwięcej.




Co jeszcze jedliśmy? Gdy już spróbowaliśmy powyższych kultowych berlińskich potraw, nastepnego dnia skusiliśmy się na kolejne specjały lokalnej kuchni. Ja zamówiłam klopsiki mięsne w kremowym sosie, a Krzysiek golonkę - jakoś tak szczęśliwie trafialiśmy z knajpkami, że zawsze wszystkie zamówione potrawy były smaczne :)






Kolejnym typowym loklanym daniem jest też Schnitzel serwowany z niemiecką sałatką ziemniaczaną. 



I to w sumie wszystko co jedliśmy, bo ile można przejeść w ciągu 3 dni? Nie udało nam się spróbować żadnego berlińskiego deseru, ani berlińskich precli, które są podobno jednym z kulinarnych symboli Berlina. Precle te wypiekane są z ciasta drożdżowego, a posypane są sezamem, solą, makiem, pestkami dyni, a nawet czekoladą! Chociaż kilka razy spotkaliśmy precle na swojej drodze, to jakoś tak się złożyło, że ich nie spróbowaliśmy.


   


Ale spróbowaliśmy za to berlińskich piw i zdecydowanie Wam je polecamy :) 




   


Polecamy Wam też Berliner Kindl Weisse, bo chociaż jest to dość specyficzne piwo, to warto się go napić chociaż raz w życiu. Berliner Kindl Weisse to lekkie piwo pszeniczne o wyraźnej kwaskowatości, którą otrzymuje się poprzez użycie bakterii Lactobacillus delbruckii. Żołnierze wojsk napoleońskich berliński specjał nazywali niegdyś „szampanem północy”. Serwowane jest z syropami smakowymi - stąd jego zielony lub czerwony kolor. Nie zostaliśmy fanami tego trunku, chociaż obiektywnie mówiąc nie był zły i na pewno zasmakuje osobom, które lubią pić piwo z dodatkiem różnych syropów. 


   


Jak więc widzicie, w Berlinie można dobrze zjeść, a jest i też co pooglądać.




   










   






   








   






   




   














0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

MAŁOPOLSKI APETYT

AGREGATORY

Durszlak.pl

Archiwum